Ewa Fonfara: Piastoludki cz. 10

O dzwonach z Ryczyna

Niedaleko Brzegu – rozpoczęła swoją opowieść Zuzka – Tam gdzie Odra przepływa przez rozległe mokradła był kiedyś piękny gród zwany Ryczynem (jak już wiesz, stoimy właśnie w tym miejscu) – otoczony ze wszystkich stron wysokim murem nie był łatwy do zdobycia. Trudno też było do niego trafić poprzez gęstą puszczę i otaczające go bagna. Życie płynęło tu powoli, ale mieszkańcy byli spokojni o swoja przyszłość, bo wiedzieli, że rządzi nimi mądry i silny Książę.
I tak mijały lata. Ryczyn stawał się coraz bardziej potężny i bogaty. Jednak to, co dobre też się kończy. Nadeszły ciężkie czasy. Grabieżom nie było końca, strach było w drogę wyruszyć, a jeszcze na dodatek niedaleko Ryczyna powstawał powoli nowy gród, który wnet stał się większy i ludniejszy. I tak, po niedługim czasie większość mieszkańców przeniosła się wraz z dobytkiem do nowego miasta, które nazwę Brzeg otrzymało. A w Ryczynie pozostało tylko parę biednych i pochylonych ze starości chałupinek, a o jego dawnej świetności świadczył tylko kościół na którego wieży wciąż jeszcze wisiał dzwon, który od czasu do czasu na mszę wzywał. Jednak i z dzwonem przyszło się Ryczynowi pożegnać. W pobliskim Brzegu uradzono bowiem, że lepiej będzie dzwon z kościelnej wieży zdjąć i przenieść go do pobliskiej wsi Lipki. Stał tam bowiem od niedawna kościół, a jeszcze dzwonu swego nie posiadał. Jak uradzili, tak postanowili zrobić.

Następnego dnia ludzie, zebrawszy wozy pojechali gromadą do Ryczyna i zaczęli przy pomocy sznurów ściągać dzwon z wieży. Gdy tylko udało się to zrobić, ułożyli go ostrożnie na wozie, tak aby do Lipek dojechał bezpiecznie. Świsnął bat, konie szarpnęły do przodu. Trudno było ciężkie koła ruszyć z miejsca, ale przy pomocy silnych rąk ludzkich wóz ruszył wioząc dzwon do nowego kościoła. Kiedy jednak mijali fosę nagle koła ugrzęzły w błocie, wóz wywrócił się, a dzwon upadł ciężko na ziemię, która wkrótce go pochłonęła.
– Widzicie, widzicie, co się stało! Dzwon nie chce swojego miejsca opuszczać! – zaczęto krzyczeć na ten widok.
Dziwili się ludzie temu zdarzeniu. Jednak dzwonu nie udało się już odnaleźć, zatonął na zawsze w ryczyńskiej fosie, aby tam mieszkańców wzywać do kościoła.
Gdy będziecie spacerować po leśnych ścieżkach nad Odrą wsłuchajcie się uważnie w szumiący wiatr. Może usłyszycie dźwięk dzwonu z Ryczyna…

– A na czym polega tajemnica? – spytałam.
– Wiesz co, ty jednak jesteś stuprocentowym człowiekiem! – krzyknęła Zuzka – Nic nie wiesz, nic nie rozumiesz! No pomyśl chwilę.
– Wiem – zawołałam – Nie było żadnych czarów, to nie dzwon nie chciał opuścić Ryczyna. To Piastoludki nie pozwoliły go stąd wynieść, prawda?
– No właśnie! A teraz wsiadamy na nasz ścigacz, bo muszę wrócić na czas pomóc Kociołkowi obierać ziemniaki.
Zuzka założyła kask, usiadła na siodełku i z niecierpliwością popatrzyła na mnie, jak niezgrabnie próbuję ją naśladować.
– No szybciej! Czasu nie ma, a jedziemy przez nową śluzę na Odrze do Lipek, a stamtąd do Brzegu. Po drodze chcę ci jeszcze pokazać coś w Brzezinie.
– Kto to jest Kociołek? – krzyknęłam, ale Zuzka nie słyszała już tego pytania. Zaryczał motor, przednie koło podniosło się w powietrze, a następnie opadło w szary pył. Pomknęłyśmy prosto przez las do miejsca, gdzie nowa śluza łączy dwa brzegi rzeki.
– To kładka tylko dla pieszych – zawołałam, gdy Zuzka skierowała motor na betonowy podest – Nie dotyczy Piastoludków! – Odkrzyknęła i już pędziłyśmy po kładce na drugą stronę Odry.
A tam czekała nas nie lada niespodzianka. Jak okiem sięgnąć wszędzie dookoła nas na polach spacerowały dorodne, białe gęsi. Z trudem torowałyśmy sobie drogę pomiędzy nimi. Nagle jednak rozległ się głos trąbki, na co wśród ptaków zrobił się rwetes niesłychany, hałas, uderzenia skrzydeł i gęganie. Po chwili całe stado zniknęło w tak samo tajemniczy sposób jak się pojawiło. W powietrzu unosiło się jeszcze tylko parę białych piórek, które powoli kołysząc się w powietrzu opadły na trawę. Wokół nas zrobiło się biało, jak w grudniowy dzień.

cdn…

Zdjęcia do tekstu pobrano ze stron: Brzeskimikrokosmos oraz Ryczyn

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.