Spacerkiem po Brzegu cz. 1 – ul. Oławska

Brzeg to piękne miasto (i fajne), praktycznie każda ulica ma w sobie coś – jakąś tajemnicę, piękny detal na budynku, historię z dalekiej lub niedalekiej przeszłości. Dziś wszystko tak szybko się zmienia, umyka nam to co było dawniej, zastępowane przez nowe, nowoczesne, „lepsze” (albo naprawdę lepsze). Należy chyba dziękować za fotografię, bo dzięki niej możemy utrwalić to co było kiedyś, a co za jakiś czas może zniknąć bezpowrotnie. To właśnie dlatego postanowiłam wyruszyć z aparatem w miasto, zapraszając do tego wszystkich chętnych. Na moje zaproszenie odpowiedziały na początku dwie osoby – pani Maria Budzik oraz Ania Pasternak. Był wtorek – od rana pogoda szalała (w iście bollywoodzkim stylu – czasem słońce, czasem deszcz) i do końca nie było pewne, czy pójdziemy. Na szczęście udało się, aura zrobiła się łaskawsza koło 18-tej i poszłyśmy. Na pierwszy ogień wybrałam ulicę Oławską, chyba trochę przez sentyment, bo to była przecież ulica mojego dzieciństwa. Niedawno byłam tam kilka razy i zachwyciłam się tym, na co w dzieciństwie nie zwracałam uwagi – detalami. Dzięki pani Marii, która jest też przewodnikiem, podszkoliłam się w historii tej ulicy, dzięki znajomym: Oli i Michałowi „odkryłyśmy” piękne obrazy 4 pór roku w jednej z kamienic. Szukałyśmy starej kuźni, gdzie kiedyś nad drzwiami wejściowymi wisiała wielka głowa konia (pewnie prawdziwa), rozglądałyśmy się też za pozostałościami dawnej gospody i odkrywałyśmy wiele innych ciekawostek. Dotarłyśmy do samego końca ulicy, która obecnie kończy się zabezpieczeniami przeciwpowodziowymi. Okazało się też, że malutka, jak zawsze mi się wydawało, ulica Filozofów ciągnie się równolegle do samego końca ulicy Oławskiej! Powrót zaplanowałyśmy wzdłuż Odry, minęłyśmy dom cały z talerzy, który ponoć pięknie błyszczy w promieniach słońca, zahaczając przy okazji o komin starego tartaku. Widziałyśmy wiele, ale każdy znajdzie tam coś innego dla siebie i pewnie nam także nie udało się wszystkiego zobaczyć, kto wie, może wybierzemy się tam znowu…

Naszą trasę prześledzicie na zdjęciach poniżej 🙂

              

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.