Piastoludki, czyli jak one właściwie wyglądają – część 2

Rys. Maja P. – klasa 1B

Do tej pory poznaliśmy już kilka Piastoludków: Brodka, Ratuszka, Młynka, Maurka no i oczywiście Zuzkę. Teraz przyszedł czas na kolejne z nich. W dziewiątej części opowieści trafiamy wraz z Zuzką do pobliskiego Ryczyna, tam za polaną w głębi lasu docieramy do brunatnego niedźwiedzia, którym opiekowało się sporo Piastoludków: czyściły jego futro z liści i mchu. Inne, olbrzymimi grzebieniami czesały gęste futro i drapały go po grzbiecie małymi grabkami. Niedźwiedzisko od czasu do czasu ziewało ukazując przy tym ogromne zębiska. To były Ryczyńskie Piastoludki. Niewiele różnią się od tych naszych – miastowych, ale prowadzą chyba inny tryb życia. To właśnie one nie pozwoliły wywieść stąd kościelnego dzwonu… Niestety nie mamy czasu przyjrzeć się im bliżej, bo z Ryczyna Zuzka przemieszcza się na swoim ścigaczu do Kociołka, którego zadaniem jest karmienie innych Piastoludków… ziemniakami oczywiście. Stąd pewnie jego imię, ale o jego wyglądzie niewiele na razie wiemy. Zuzka pomaga mu obierać te ziemniaki, bo potrzeba ich bardzo dużo. Nie obyło się też bez spotkania ze stadem białych, dorodnych gęsi. Gęsi jednak odlatują szybko i z hałasem.

W części jedenastej pojawia się starszy Piastoludek, z długą, białą brodą. Przesiaduje na niewielkiej ławeczce przed sporym domostwem. Staruszek gładzi po szyi podchodzące do niego gęsi, a białe puszyste pióra, które zostają mu w rękach chowa do worka – to Gąsek, który jest trochę dziwakiem. Gąsek zbiera gęsie pióra, ostrzy je i przekazuje do brzeskiego Ratusza. Poza tym zbiera pierze na nowe puchowe poduszki. Karmi też całe stado gęsi. Zuzka często zabiera od Gąska worki z gęsimi piórami. Gąsek jest trochę głuchawy, trochę zrzędliwy, ale na pewno kocha swoje gęsi. Ma brata bliźniaka, swoje zupełne przeciwieństwo, tylko mu żarty i zabawy w głowie. Brat Gąska serfuje po Odrze na lodowych krach (tzw. brzeskich gęsiach), niestety nie poznaliśmy imienia tego huncwota, ani jego samego. Gęsimi piórami od Gąska pisana jest Wielka Kronika Miasta Brzeg, którą piszą oczywiście Piastoludki! Schowana jest w piwnicy w specjalnym schronie, codziennie wieczorem, gdy piastoludkowy Kronikarz wszystko w niej zanotuje Zuzka przewozi ja od niego do schronu.

Jeszcze słów kilka o nowopoznanym Kociołku. Urzęduje na ulicy Reja, gdzie na rozpalonym na środku ulicy ognisku, na trójnogu, wisi ogromny, bulgoczący kocioł. Na podeście, mieszając wielką chochlą w garze stoi Kociołek. Ubrany w żółty kubraczek opasany białym, kucharskim fartuchem. Na głowie ma wielką białą czapkę kucharską. Kociołek tradycyjnie, codziennie na 14:00 szykuje specjalny posiłek złożony z… ziemniaków. Tradycyjnie muszą one być gotowane na ognisku. O czternastej wydawany jest posiłek, pojawia się wtedy sporo różnokolorowo ubranych Piastoludków, każdy ma drewnianą miseczkę i dużą drewnianą łyżkę. Kociołek oprócz gotowania i wydawania posiłków, kontroluje wszystkie restauracje w mieście, oczywiście pod kątem ziemniaków. Naprawdę się na nich zna!

Rys. Kinga – klasa 3A

Niestety pewnego razu, gdy Kociołek serwuje swój posiłek, znika kamień z ul. Reja z kapeluszem Fryderyka, sytuacja robi się trudna, więc Zuzka i Kociołek rozpoczynają poszukiwania zaginionego kapelusza, jeśli się im to nie uda, cały Piastoludkowy świat zniknie na zawsze! W dalszej części opowieści Piastoludki docierają Pusi, a dzięki niej dowiadują się o podłej i nikczemnej Kiciumordce, która ukradła kamień, by zniszczyć Piastoludki.

I tak od nitki do kłębka docieramy do kolejnego Piastoludka, a jest nim Radziu Aptekarz. Mieszkał kiedyś z aptekarzem, który wymyślił pewną tajemniczą miksturę. Razem pracowali, prowadzili aptekę, swoimi lekami leczyli i ludzi i Piastoludki. Wzajemnie uzupełniali swoją wiedzę – to co odkryli, zapisywali w Księdze Receptur. To właśnie w niej trzeba szukać mikstury przeciwko Kiciumordce, co też właśnie nasi mali agenci czynią. Jeśli chodzi o samego Radzia Aptekarza, to wygląda tak, jak w cytowanym opisie: „na koślawym, drewnianym taborecie stał siwiuteńki stworek w okularach mieszając w kotle ogromną, metalową łychą”. Ma chyba hollywoodzki uśmiech, bo gdy się uśmiecha prezentuje szereg równiutkich zębów (to pewnie efekt mikstury, którą sam wymyślił). Radziu Aptekarz zna stary język piastoludzki, dzięki czemu potrafi przetłumaczyć na „nasze” starą recepturę, potrzebną do odnalezienia Kiciumordki.

Kiciumordka jest jedyną negatywną postacią w całej opowieści. W ostatniej części przygód naszych dzielnych Piastoludków mamy okazję przyjrzeć się jej z bliska. Na pewno jej sierść jest koloru rudego. Poza tym jest to stworzenie tak ponure, że trudno opisać je słowami. Pokryte rudawym, szorstkim włosiem, które sterczy na wszystkie strony, uszy ma obwisłe, ale mimo tego z łatwością wychwytują najmniejszy szmerek. Mordkę ma ni to kocią, ni to psią, przypomina bardziej skrzyżowanie królika z nietoperzem. Już na pierwszy rzut oka, a nasi bohaterowie mieli okazję stanąć z nią oko w oko,  widać było, że to złośliwa i chytra bestia. Potrafi stanąć na tylnych łapach, zaś przednie mają jakąś taką niby błonę – podobną do skrzydeł nietoperza, dzięki czemu potrafi opaść na ziemię, jak na spadochronie. To dlatego Kiciumordka prawdopodobnie potrafi przez pewien czas unosić się w powietrzu i czmychnąć, gdy przegra walkę. A tym razem na pewno przegrała, a może nawet zniknęła na dobre!

Rys. Maja B. – klasa 1B

I tak dobiegła końca ta przypowieść, w której wątki historyczne przeplatają się z kryminalnymi, a nawet dramatycznymi, w której udało nam się dotrzeć do tajemniczego i magicznego świata brzeskich Piastoludków. Tutaj poznaliśmy zaledwie kilka postaci, a jest ich o wiele, wiele więcej, bo przecież każdy mieszkaniec Brzegu ma swojego opiekuńczego Piastoludka. Gdybyśmy mieli powiedzieć Wam jak one wyglądają, może wcale nie byłoby to takie trudne, wszak upodabniają się one do osób, z którymi mieszkają… Może są gdzieś tam Piastoludki takie jak ja, czy Ty… Może kiedyś będzie nam dane się spotkać, przecież jak pisze autorka – Ewa Fonfara – „nigdy nie wiesz, kiedy spotkasz Piastoludka!”

Ps. Piastoludki powołała do życia Reńka, czyli pani przewodnik Maria Budzik, ale to Ewa Fonfara nadała im kształt i wygląd oraz opisała ich przygody. Ewa Fonfara pochodzi z Cieszyna, ale od kilkunastu lat mieszka w Brzegu. Widać, że nasze miasto bardzo ją interesuje i intryguje, bo napisała już trzy książki z nim związane: „Opowieści brzeskiego Zegarmistrza”, „Brzeg. Dotknij legendy” oraz „Brzeg. Tajemniczy. Legendarny. Twój.” Być może wkrótce dołączy do nich książka o brzeskich Piastoludkach 🙂

Do artykułu zostały załączone wybrane prace konkursowe dzieci ze szkoły podstawowej w Skarbimierzu, dzięki temu możemy zobaczyć, jak dzieci widzą te małe stworzonka.

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.